lynx   »   [go: up one dir, main page]

\n <\/picture>\n
\n
\n BEZP\u0141ATNY WEBINAR\n <\/div>\n
\n \n Dowiedz si\u0119, jak \u0142atwo i&nbsp;prawid\u0142owo rozliczy\u0107 PIT&nbsp;za&nbsp;2024&nbsp;rok.\n <\/span>\n <\/div>\n <\/div>\n <\/a>\n "},{"userGroup":null,"html":" \n \n \n \"\"\n <\/picture>\n
\n
\n RADA LEGISLACYJNA\n <\/div>\n
\n \n \u0141\u0105czymy g\u0142os biznesu w&nbsp;dzia\u0142aniach o lepsze prawo. \u015aled\u017a&nbsp;debat\u0119\n <\/span>\n <\/div>\n <\/div>\n <\/a>\n "},{"userGroup":null,"html":" \n \n \n \"\"\n <\/picture>\n
\n
\n e-book ju\u017c dost\u0119pny\n <\/div>\n

Bogusław Chrabota: Putin i lustro

Zbyt dobrze zna historię imperium. Zbyt mocno pachnie mu jego osobista sytuacja losami Mikołaja II. Też wojna, też stagnacja. Niepokoje.

Publikacja: 21.03.2025 14:30

Bogusław Chrabota: Putin i lustro

Foto: REUTERS/Sputnik/Mikhail Metzel

Patrząc w lustro, tak bardzo chciałby widzieć Piotra I albo Stalina. To zwycięzcy. Bohaterowie wielkiej Rosji. Chciałby stać z nimi w jednym szeregu. Prężyć się obok nich na jakimś wielkim portrecie w nieokreślonej przyszłości. Ale jest i koszmar, który wraca, kiedy przychodzą gorsze chwile. Wtedy widzi tych poprzedników, którym się nie udało. Których pożarła Rosja-matuszka, jak szczupak pożera małe rybki. Ilu ich było? Wielu. Paweł Romanow, Aleksander II, Mikołaj, jego wnuk. A potem kolejni, resortowi jak on. Czy wszyscy byli skazani na przegraną? Nie, nie było tu żadnego determinizmu, choć każdy z nich, czego dowodzą historycy, czuł strach. Bo władza i strach w Rosji to bliźnięta. Może nawet więcej. Jedność. Im więcej władzy, tym więcej strachu. Im większa ufność, że już się stoi na nogach, tym śmierć straszniejsza.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Pogubiony nie jest dziś tylko Władimir Putin

„Od matuszki Rosji bardziej kochał pewnie tylko swoją żonę Aleksandrę” 

Paweł I Romanow, syn Katarzyny Wielkiej, nigdy nie zapomniał losu swojego ojca (domniemanego) Piotra zmuszonego do abdykacji i pewnie zamordowanego na rozkaz matki. Dlatego całe życie bał się spisku. Miał nieodparty zapał reformatorski, z jednej strony potrafił ulżyć losom chłopów, z drugiej w armii wprowadzał iście pruski dryl. Na koniec poziom nienawiści wobec cara w kręgu jego najbliższych był tak wielki, że spisek zawiązany w celu zmuszenia go do abdykacji skończył się brutalną śmiercią. Pijani zdrajcy dopadli Pawła w jego pałacu, wyciągnęli schowanego za zasłonami, a potem, gdy bronił się przed podpisaniem abdykacji, udusili i zadeptali na śmierć. Podobnie jak w  przypadku jego ojca nikt nie poniósł odpowiedzialności za królobójstwo. Piotr III, mąż Katarzyny Wielkiej, oficjalnie zmarł po silnym ataku kolki hemoroidalnej i wskutek udaru apoplektycznego, choć ponoć duszono go materacem, a dzieła dokończono szalikiem. Śmierć Pawła I, po obdukcji zmasakrowanych zwłok przez nadwornego lekarza Jamesa Wylie, określono jako efekt apopleksji.

Patrząc w lustro, tak bardzo chciałby widzieć Piotra I albo Stalina. To zwycięzcy. Bohaterowie wielkiej Rosji. Chciałby stać z nimi w jednym szeregu. Prężyć się obok nich na jakimś wielkim portrecie w nieokreślonej przyszłości. Ale jest i koszmar, który wraca, kiedy przychodzą gorsze chwile.

Jego wnuk Aleksander II był może najlepszym z rosyjskich carów. Miał inklinacje reformatorskie, wierząc, że imperium przetrwa tylko wtedy, gdy porzuci stary ruski ryt. Z reformami nie zdążył. Zginął z rak zamachowców z Narodnej Woli. Bomba rzucona przez Ignacego Hryniewieckiego oderwała mu nogi, rozpruła brzuch i poharatała twarz. Nie dało się tego przeżyć. Syn Aleksandra II, Mikołaj II, też stał się ofiarą zamachu, ale Opatrzność była dla niego łaskawsza. Umarł na nerki. Ale najgorszy koszmar dotknął jego syna, wnuka zamordowanego przez narodnowolców Aleksandra. Mikołaj Romanow, który wstąpił na tron jako Mikołaj II, urodził się w dniu św. Hioba, co sam uważał za fatalny znak dla swoich losów. Od matuszki Rosji bardziej kochał pewnie tylko swoją żonę Aleksandrę, skądinąd zmanierowaną kobietę, która poprzez swoje dziwne związki, choćby z Rasputinem, pociągnęła monarchię na dno.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Ameryka może się rozpaść

Tak kończyli imperatorzy z dynastii KGB

Ciekawa ta analogia między losami Mikołaja II i tego, co wciąż patrzy w lustro. Początki panowania znaczone były chaosem i porażką w wojnie z Japonią. Potem car próbował reformować kraj i budować rosyjski przemysł. Pierwsze się nie udało, ale drugie tak. Na koniec na swoją zgubę wmanewrował kraj w wojnę przeciw sąsiadom, niemieckim Hohenzollernom i austriackim Habsburgom, co pogrążyło Romanowów na dobre. Symptomatyczny był początek osobistej klęski cara i jego rodziny. W 1916 roku wojna trwała w najlepsze. Po udanej ofensywie Brusiłowa na frontach nastąpiła jednak stagnacja. Straty rosyjskiego wojska były potężne, nawet milion żołnierzy. Siadało morale. W jednostkach zaczęły się bunty. Na dodatek przemysł nie nadążał z produkcją zbrojeniową. W miastach szerzyli niepokoje niemieccy szpiedzy i wywrotowcy, między innymi bolszewicy. Wszystko to doprowadziło do rewolucji lutowej i carskiej abdykacji, która była pomyślana jako przekazanie korony młodszemu bratu. Historia potoczyła się jednak innym tropem. Naród miał dość Romanowów, a chaos dał władzę bolszewikom. Dopiero im udało się zawrzeć chwiejny rozejm z państwami centralnymi, choć konflikt się nie zakończył, a zaczął przeradzać w wojnę domową. Jej tragicznym akcentem było bestialskie wymordowanie carskiej rodziny w lipcu 1918 roku w Jekaterynburgu. Od kul bolszewików zginął Mikołaj II, jego żona, cztery córki i syn, następca tronu.

Tak zgasła gwiazda dynastii Piotra I, przy którego portrecie dzisiejszy włodarz Kremla tak bardzo chciałby powiesić swój własny. Czy będzie mu to jednak dane? Zbyt dobrze zna historię imperium. Zbyt mocno pachnie mu jego osobista sytuacja losami Mikołaja II. Też wojna, też stagnacja. Niepokoje. A im dłużej strzelać będą armaty, tym bliżej chaosu. Im dalej w chaos, tym częściej w kremlowskim lustrze będzie na niego spoglądała twarz nie bohaterskiego Piotra I, ale zasępione oblicze Mikołaja II. I myśl, że on z carów, a on z bezpieki, żadnego spokoju mu nie da. Wszak całkiem nieopodal jego gabinetu aresztowano Berię, gdy czuł się już bezpieczny po śmierci Stalina. Kula w łeb, spalone zwłoki. Nieznane miejsce pochówku. Tak kończyli imperatorzy z dynastii KGB. Włodarz Kremla świetnie o tym wie, dlatego spokoju się nie doczeka.

Patrząc w lustro, tak bardzo chciałby widzieć Piotra I albo Stalina. To zwycięzcy. Bohaterowie wielkiej Rosji. Chciałby stać z nimi w jednym szeregu. Prężyć się obok nich na jakimś wielkim portrecie w nieokreślonej przyszłości. Ale jest i koszmar, który wraca, kiedy przychodzą gorsze chwile. Wtedy widzi tych poprzedników, którym się nie udało. Których pożarła Rosja-matuszka, jak szczupak pożera małe rybki. Ilu ich było? Wielu. Paweł Romanow, Aleksander II, Mikołaj, jego wnuk. A potem kolejni, resortowi jak on. Czy wszyscy byli skazani na przegraną? Nie, nie było tu żadnego determinizmu, choć każdy z nich, czego dowodzą historycy, czuł strach. Bo władza i strach w Rosji to bliźnięta. Może nawet więcej. Jedność. Im więcej władzy, tym więcej strachu. Im większa ufność, że już się stoi na nogach, tym śmierć straszniejsza.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

Czytaj więcej, wiedz więcej!
Rok dostępu za 99 zł.

Tylko teraz! RP.PL i NEXTO.PL razem w pakiecie!
Co zyskasz kupując subskrypcję?
- możliwość zakupu tysięcy ebooków i audiobooków w super cenach (-40% i więcej!)
- dostęp do treści RP.PL oraz magazynu PLUS MINUS.
Plus Minus
„Anioły w Warszawie”: Anioły i syreny u schyłku PRL-u
Plus Minus
„Ćma”: Polski superbohater słabości ma pod dostatkiem
Plus Minus
„Legioniści”: Historia Bałtów z Waffen-SS wydanych Sowietom. Powieść? Reportaż?
Plus Minus
„Właściwy moment. Pół wieku z aparatem”: Czyhanie na błysk
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Plus Minus
„Rozdzielenie”: Najbardziej filozoficzny serial wśród streamingowej rozrywki
Лучший частный хостинг